Psychoterapia indywidualna jest unikatową szansą na poprawę jakości życia, zmianę nastawienia do innych i samego siebie, często uwolnienie się od przewlekłego cierpienia. Jej sens i skuteczność opiera się na podstawowym fakcie – człowiek jest istotą społeczną, a jego osobowość kształtuje się w relacji.

Spotkania sam na sam z terapeutą są relacją, która jednocześnie przypomina wiele innych, zarazem pozostaje jednak czymś wyjątkowym, co trudno porównać do jakiejkolwiek relacji, którą człowiek buduje w ciągu życia. Podczas sesji, a więc 45-50 minutowego spotkania, w gabinecie siedzą obok siebie dwie osoby. Człowiek, który chce pomocy, wsparcia, zrozumienia siebie samego, odnalezienia orientacji we własnych uczuciach – to pacjent. Ten, który wykorzystuje swoje umiejętności, doświadczenie, wiedzę i indywidualne predyspozycje, by pomóc pacjentowi – to terapeuta. Te dwie osoby umawiają się na wspólny cel, jaki jest dążenie do wewnętrznej przemiany pacjenta zawsze obliczonej na to, by mógł czerpać on większą satysfakcję z życia. Ważną częścią tej umowy jest zawarcie przymierza – to moment, w którym pacjent i terapeuta zgadzają się co do tego, że niezależnie od trudności, emocjonalnych kryzysów, chwil zwątpienia, pierwotny powód podjęcia wspólnej pracy pozostaje niezmienny, a psychoterapeuta w swych komentarzach i interwencjach zawsze ma na celu dobro pacjenta.

Ważną, a może nawet podstawową częścią relacji terapeutycznej, wręcz motorem zmian psychoterapii, jest zjawisko zwane przeniesieniem. Po pewnym czasie od rozpoczęcia psychoterapii pacjent zauważa, że pewne komentarze, pytania, czasem także gesty i miny terapeuty wydają mu się dziwnie znajome, a swoje własne reakcje z czasem rozpoznaje jako takie, do których uciekał się wiele razy w przeszłości. Pacjent przenosi więc na terapeutę ważne wzorce wchodzenia w relacje z innymi ludźmi. To właśnie w tych relacjach doświadcza zwykle pewnych trudności, które koniec końców wywołują w nim poczucie cierpienia lub niemożność zrozumienia własnego postępowania, cudzych decyzji. Tylko w ramach długotrwałej relacji z psychoterapeutą pacjent ma szansę, przy jego pomocy, zrewidować swój utrwalony sposób przeżywania siebie i innych ludzi. Sesje odbywają się co najmniej raz w tygodniu, w ustalonym między pacjentem a psychoterapeutą stałym dniu i godzinie. Najbardziej optymalna jest terapia o częstotliwości dwóch spotkań w tygodniu – zapewnia ona odpowiednią intensywność relacji, w ramach której pacjent z jednej strony przeżywa swoje konflikty i częściowo „umieszcza” je w terapeucie, z drugiej – ma w tej relacji stabilne oparcie. Ten proces siłą rzeczy musi trwać – powodem jest fakt, że nasze nawykowe sposoby doświadczania świata budujemy przez cały okres dzieciństwa, dojrzewania i wczesnej dorosłości. Nie sposób zmienić niczego w tak utwardzonej strukturze magicznymi środkami – chodzi nie tyle o efektowność zmian, co o ich efektywność, a więc o to, by po zakończeniu terapii pacjent mógł żyć bardziej świadomie.